"Mały Książę" - książka, do której trzeba dorosnąć? Niekoniecznie. | Recenzja


Dorośli nigdy nie potrafią sami zrozumieć. A dzieci bardzo męczy konieczność stałego objaśniania.

To fakt! Jako dziecko rozumiałam więcej. W szczególności, rozumiałam tę właśnie książkę...
Antoine de Saint-
Exupéry stworzył niesamowitą opowieść o miłości, przyjaźni i odpowiedzialności za drugiego człowieka. Książka opowiada historię złotowłosego chłopca, Małego Księcia - za postacią, którego skrył się sam autor. 

Narrator-pilot, który został zmuszony do awaryjnego lądowania na Saharze, podczas naprawy samolotu poznaje chłopca - mieszkańca asteroidy B-612. Bardzo szybko się zaprzyjaźnili, a wszystko zaczęło się od baranka, którego Książę zażyczył by mu narysować. Dużo rozmawiali. Chłopiec opowiadał o swojej Róży, o którą bardzo dbał i pielęgnował, zabawiał i w końcu pokochał. Jego ukochana nie odwzajemniała jednak tego uczucia, była wiecznie niezadowolona. Nic więc dziwnego, że Książę ją opuścił, zarówno planetę, jak i Różę. 

Po opuszczeniu jej, chłopiec spotkał wiele osób, a nawet stworzeń. Jednym z nich był Lis, którego nie tylko oswoił, a także z nim się zaprzyjaźnił. Dzięki niemu zrozumiał, że naprawdę kocha Różę oraz nie powinien jej opuszczać. Zrozumiał, że mimo iż, była marudna, to jednak była jego. Wszystko przez sekret, który zdradził mu Lis na pożegnanie.

Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu…

Książę podczas podróży po planetach spotkał różnych dorosłych. Widział się z Królem, który mimo, że nie posiadał żadnych podwładnych, wciąż wydawał rozkazy. Odwiedził Próżnego, oczekującego wyłącznie uznania. Na trzeciej planecie spotkał Pijaka, który pił, po to by zapomnieć, że jest mu wstyd właśnie przez to, że pije. Spotkał także Bankiera nieustannie liczącego gwiazdy, Latarnika, który co minutę zapalał i gasił latarnię. Na końcu spotkał Geografa, który to właśnie doradził mu odwiedzenie Ziemi. 

Dorośli są zakochani w cyfrach. Jeżeli opowiadacie im o nowym przyjacielu, nigdy nie spytają o rzeczy najważniejsze. Nigdy nie usłyszycie:, „Jaki jest dźwięk jego głosu? W co lubi się bawić? Czy zbiera motyle?” Oni spytają was: „Ile ma lat? Ilu ma braci? Ile waży? Ile zarabia jego ojciec?” Wówczas dopiero sądzą, że coś wiedzą o waszym przyjacielu. Jeżeli mówicie dorosłym: „Widziałem piękny dom z czerwonej cegły, z pelargoniami w oknach i gołębiami na dachu” – nie potrafią sobie wyobrazić tego domu. Trzeba im powiedzieć: „Widziałem dom za sto tysięcy franków”. Wtedy krzykną: „Jaki to piękny dom!”

Dorośli nie wywarli na chłopcu dobrego wrażenia. Według Księcia "dorośli są bardzo dziwni" - jedni wciąż coś obliczają, inni nie potrafią się cieszyć życiem, a jeszcze inni przegrywają z własnymi nałogami. Tylko Pilot okazał się dla chłopca dorosłym, który nie tylko potrafi myśleć, ale też i odczuwać jak dziecko. 
Kiedy w końcu nadszedł czas rozstania z Pilotem, Książę udał się do węża, który miał go ukąsić i w ten sposób miał się dostać na swoją planetę.

~~~

Mały Książę to naprawdę wyjątkowa książka, nie tylko ze względu na bogactwo treści. Dzięki niej można odzyskać umiejętność patrzenia na świat oczami dziecko, które jak wiadomo, rozumie i widzi więcej niż dorośli. Autor doskonale ukazał dziecięcą wrażliwość, niewinność a także umiejętność rozumienia rzeczy trudnych, która zanika u dorosłych. 

Dzięki książce można zrozumieć wiele. 

Najpierw trzeba coś stracić, by później docenić.
To typowe dla ludzi, a właściwie dla dorosłych. Jest to po prostu wpisane w ich naturę. I nic w tym dziwnego. Człowiek potrafi uczyć się na błędach, niestety tylko na swoich. Zawsze musi być ten pierwszy raz, by żałować czegoś, dzięki temu możemy zrozumieć swój błąd. Mimo, że bywa to niszczące, jest konieczne. ;)

Nie oceniaj książki po okładce.
To prawda! Nie jest ważne, to co widzimy, tylko to, co czujemy. Nie jest ważny wygląd, tylko to, co ma w środku. W końcu, nawet ktoś o twarzy anioła, w środku może być diabłem. Warto poznać człowieka, zanim go ocenimy. ;)

Przyjaźń  oswojenie.
Często zaprzyjaźniając się z kimś, po prostu się do tej osoby przyzwyczajamy. Nie jesteśmy w stanie bez tej osoby żyć. I nie do końca jest to dobre. Nie ukrywajmy, przyjaźń nie zawsze potrafi przetrwać wszystko i po prostu się rozpada, czy to przez upływ czasu, czy z innych przyczyn. Nie tylko tyczy się to przyjaźni, lecz także miłości... Wszystko się może kiedyś skończyć, niestety. Nie warto się przyzwyczajać. 

Dziecko rozumie i widzi więcej niż dorośli.
To fakt! Jako dziecko widziałam o wiele więcej i rozumiałam więcej. Dziś nadal mam wielki sentyment do Małego Księcia, jednak nie interpretuję już go tak samo. Nadal pomaga mi spojrzeć na świat oczyma dziecka, jednak nie jest już dla mnie historią złotowłosego chłopca, który potrafił podróżować po planetach, rozmawiać ze zwierzętami, roślinami. 

A czym dla mnie jest?
Jest dla mnie historią o chłopcu, który ćpał. Tak, ćpał. Ćpał, aż w końcu przedawkował. I tyle. 
Gdybym nie czytała jej w dzieciństwie, nie tylko nie zrozumiałabym prawd życiowych zawartych w niej, ale także bym ich nawet nie zauważyła. Dorosłość jest okropna. Często pozbawia nas tego, co kiedyś było w nas wspaniałe. Coś, bez czego wcześniej nie mogliśmy żyć, a teraz nawet o tym nie pamiętamy. Tracimy to, co najważniejsze. 


No ale przecież nie wszyscy dorośli są jednakowi. Często do tej pięknej książki trzeba po prostu dorosnąć. Często to właśnie w dorosłym życiu pozwala zrozumieć więcej niż w dzieciństwie. Dlatego polecam ją nie tylko dzieciom, ale także dorosłym. Dorosłym chyba nawet bardziej. Oby pozwoliła wam odzyskać to, co utraciliście z wejściem w dorosłe życie. Odzyskać umiejętność rozumienia rzeczy trudnych, dziecięcą wrażliwość i niewinność. ;) 

Popularne posty z tego bloga

Przemysław Piotr Kłosowicz i 'Zdobywcy oddechu' | Recenzja

Lektury, które znienawidziłam

Zapowiedzi recenzji

Zapowiedzi recenzji
'Wołyń. Bez litości.' - Piotr Tymiński